BLOG

Kryminał – autorstwa Kingi      Tytuł – ” Godzina Dwunasta ”                                   Cz.1

Padał właśnie deszcz. Alice siedziała przy swoim biurku i przeglądała akta.

W tle było słychać walące o okna krople deszczu. Nagle spojrzała na szybę i zauważyła swiatło padającen na podwórko. Wstała i poszła w stronę drzwi wejściowych. Nie była zadowolona  z tego że musi wyjść na dwór. Ciekawość jaka w niej się zrodziła przed ostatnimi chwilami ie pozwalała jej pozostać w niepewności. Alice otworzyła drzwi – oto idzie ten co stchórzył i uciekł sprzed ołtarza – wyśmiała ze wstrętem w głosie Alice. Żeczywiście oto przed jej drzwiami ukazał się jej były narzeczony. Miał ciemnobrazowe włosy zielone oczy i czarną skórzaną kurtkę. Miał on na imię John – mogę wejść? – zapytał niezważając na słowa byłej narzeczonej. Alice od razu wiedziała co jest na rzeczy. Wprawdzie uważała iż jej były nie ma za grosz godności. Ale po co przyjechał do polski? Alice i John weszli do salonu. – chcę żabyś do mnie wróciła – powiedział John.

Alice popatrzyła na niego z niedowierzaniem- jesteś beszczelny- wykrzykneła tonem rozpaczy. John popatrzył na Alice. Nie lubił jak ktoś tak z nim postępuje. – i tak nie mam gdzie nocować; – powiedział niepewnie. Alice dalej miała żal do Johna. Była na niego dalej zła. No ale w sumie było jej jednak trochę miło. -Możesz u mnie zanocować – odparła

Dziękuję! – Wykrzyknął z radości John , rozłożył swoje ramiona tak szeroko że mozna by było pomyślieć iż che przytulić Alice. Ona niestety tego nie odwzajemniła i lekko go odepchęła.

– Ale na Kanapie – dodała.

*****************************************************************************************************

   Cz.2

 Alice siedziała przy biurku w kancelari. Było może po dziewiątej…

– Dzień dobry Pani mecenas – powiedziała kobieta która przyszła po poradę. Miała ona zielone oczy , śliczne ciemno-brązowe włosy, szminkę na ustach, czerwoną bluzkę , niebeskie spodnie i jasno-czerwone szpilki. Alice spojrzała na kobietę. Podały spobie ręce. Alice usiadła za biurkem a kobieta naprzeciwko.

– W jakiej sprawie pani przyszła? – zapytała Alice. Spojrzała w stronę drzwi i je zamknęła bo zauważyła że sprzątaczka sprząta w pokoju obok. Alice usiadła znowu za biurkiem.

– Bo ja mam problem a w zasadzie mój chłopak tylko , że on nie mógł dziśaj przyjść . Jest oskarżony o zabójstwo. Nie miał alibi na ten dzień w którym akurat ktoś zabił tego mężczyznę – odpowiedziała monotonnie kobieta. Alice spojrzała na nią wzrokiem poważnym . Udawała że ją słucha , ale tak naprawde to myślała o czymś zupełnie odległym od sprawy , o , której opowiedziała jej zgnębiona klientka. Bowiem Alice myślała Johnie.

– Czy w przypadku mojego ukochanego da się coś zdziałać? – zapytała przejętym tonem Klientka . – Chyba tak… – wróciła do tematu rozkojarzona Alice – Czyli , że Pani chłopak jest w areszcie? – Tak . Zamknęli go w poniedziałek. – Odpowiedziała zasmucona kobieta.

– A skąd policja podejrzewa , że to Pani chłopak zabił tego mężczyznę? – Zapytała zdziwiona i zaciekawiona Alice. Klientka  popatrzyła na nią. W jej oczach było widać zasmucenie.

– To był jego sąsiad – Odparła.

– Czy oni się o coś w ostatnim czasie kłócili ? Byli wrogami czy żyli w zgodzie ? –  Zapytała Alice.

ciąg dalszy nastąpi…..

 

– Byli dobrymi przyjaciółmi lecz ostatnio rzeczywiście sprzeczali się ostatnio… Mój chłopak dostał w pracy awans a jego przyjaciel nie… właściwie od tego się zaczęło – odpowiedziała kobieta.

– Zobaczę co da się zrobić… Czy znaleźli jakieś…..ślady zbrodni? – zapytała Alice. Długo nie otrzymywała odpowiedzi. Jakby zapadła cisza…

 

 

Przejdź do paska narzędzi